Dziś
po raz pierwszy postanowiłem zrecenzować coś innego niż kolejną
płytę. Dlaczego serial i dlaczego akurat ten? Powody są dwa: po
pierwsze od dawna żaden serial tak mi się nie spodobał, a oglądam
ich naprawdę sporo. Po drugie jakoś cicho o nim u nas. Podczas gdy
zalewają nas zewsząd informacje o innych serialowych hitach, typu
kolejny sezon „Gry o tron”, „Fargo” etc. „Okupowani”
przechodzą bez echa, nie słychać zachwytów ani hejtów na jego
temat. Jako, że wczoraj obejrzałem ostatni odcinek pierwszego
sezonu, postanowiłem przybliżyć wam nieco fabułę tej najdroższej
póki co, norweskiej produkcji serialowej. Jej akcja opiera się na
powieści znanego autora kryminałów, Jo Nesbo. Wiem co sobie
pomyśleliście: śnieg, smutek, dołujący klimat, szare krajobrazy w tle i niewyjaśniona zbrodnia – wypisz wymaluj klasyczny,
skandynawski kryminał. Nic z tych rzeczy. Sam jakoś do popularnej
w ostatnich latach literatury, pochodzącej z Północy nie potrafię
się przekonać. I nie ważne czy chodzi o same książki, czy ich
adaptacje filmowe i serialowe, czy nawet o filmy i seriale
stylizowane na takie vide rodzime produkcje „Jeziorak”, „Wataha”
czy „Pakt”.
„Okupowani” to raczej thriller polityczny,
którego akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w Norwegii
okupowanej przez Rosję. Tło całej historii wygląda następująco:
USA odkrywają ogromne pokłady gazu łupkowego na swoim terytorium,
przez co ropa przestaje odgrywać pierwszorzędną rolę w ich
polityce. Co za tym idzie wycofują się całkowicie z Bliskiego
Wschodu i innych regionów świata, rezygnując z dotychczasowego
aktywnego zaangażowania w sprawy międzynarodowe na rzecz polityki
izolacjonizmu. Na Bliskim Wschodzie wybucha wojna wszystkich ze
wszystkimi. Unia Europejska, największy konsument światowych
zasobów ropy zostaje odcięty od ich głównego źródła. W tej
sytuacji jedynym dostawcą ropy na europejski rynek pozostaje
Norwegia. Ale w tym kraju do władzy dochodzi partia Zielonych, która
postanawia skończyć z wydobyciem tego surowca i przestawić się
na energię odnawialną. Na resztę Europy pada blady strach, bo nagle traci dostęp do podstawowego źródła energii. Dlatego
też przywódcy UE dogadują się Rosją, która wysyła swoje wojska
w celu zajęcia norweskich platform wydobywczych. Tym samym kraj,
zdradzony przez dotychczasowych sojuszników, dostaje się pod
okupacje rosyjską. Brzmi mało prawdopodobnie? Ocenę, na ile taki
scenariusz jest realny pozostawiam Wam. Przypominam tylko, że jak
zaczynała się rewolucja na Ukrainie, też nikt nie wierzył, że
Rosjanie odważą się wkroczyć na jej terytorium. Ale nie o tym
miałem pisać.
Głównym bohaterami serialu jest wiele postaci, m.in. premier
osamotnionego, opuszczonego przez sojuszników kraju, którego
ciężkie położenie skłania do podejmowania coraz trudniejszych
decyzji; jego ochroniarz, któremu uda się nawiązać dobre relacje
z władzami okupacyjnymi, dzięki którym stanie się głównym
łącznikiem między rządem a Rosjanami. Jest także niepokorny
dziennikarz (tfu, jak to brzmi w dzisiejszej Polsce!), który
prowadzi działalność często na granicy prawa, ujawniając
niewygodne dla władz fakty, oraz jego żona, właścicielka
restauracji, która staje się ulubionym miejscem Rosjan. Jest też
norweski ruch oporu, który, w miarę jak Rosjanie „dokręcają
śrubę”, zyskuje sobie coraz większą popularność wśród
obywateli, i dokonuje coraz śmielszych akcji, godzących w narzucony
przez okupanta porządek publiczny. Poza ciekawą fabułą, świetną
produkcją i dobrym aktorstwem, film w interesujący sposób ukazuje
jak teoretycznie mogłaby dziś wyglądać okupacja europejskiego,
wysoko rozwiniętego kraju. Okupacja, podczas której ulicami nie
jeżdżą czołgi, nie maszerują uzbrojone oddziały a życie
codzienne przeciętnego obywatela nie zmienia się w znaczący
sposób. W dzisiejszej, nękanej kolejnymi kryzysami Europie temat
wydaje się tym bardziej godny uwagi. Zachęcam do obejrzenia i z
niecierpliwością czekam na kolejny sezon. Serial można było obejrzeć na Ale Kino+, obecnie cały sezon jest już dostępny w sieci.
PS:
Jako ciekawostkę dodam, że w kilku odcinkach wystąpił znany
polski aktor Krzysztof Pieczyński.

